"- Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś się spotkamy - uśmiechnęłam się.Kiedy skończyliśmy rozmowę podjechała mama i zabrała mnie, Adę i Alice do domów.- Dobranoc chłopaki - krzyknęłyśmy zanim wsiadłyśmy do auta i odjechałyśmy."
Po powrocie do domu zdałam mamie relacje z koncertu. Pokazałam jej misia, którego podarował mi Nialler.
Po rozmowie udałam się po schodach na górę. Zmyłam makijaż, przebrałam się w piżamę i poszłam do pokoju. Usiadłam na łóżku z misiem w ręku, a komórkę położyłam obok siebie na kołdrze. Przyglądałam się prezentowi, który podarował mi Irlandczyk. Aż nagle zauważyłam coś dziwnego...
Spojrzałam na misia i dostrzegłam karteczkę przyczepioną do jego ucha. Na karteczce markerem zapisany był numer Nialla z dopisem "xoxo". Nie wierzyłam w swoje szczęście. Od razu chciałam sprawdzić czy ten numer to nie jest jakiś wkręt, lecz byłam zbyt zmęczona, a poza tym nie chciałam chłopaka budzić o tej porze. Włożyłam więc telefon pod poduszkę, nakryłam się kołdrą po szyję i zasnęłam wtulona w misia.
** (Następny dzień)
Kiedy wstałam natychmiast wyjęłam telefon i sprawdziłam czy nie mam nowych wiadomości lub powiadomień na Twitterze. Ucieszyłam się bardzo kiedy zobaczyłam na TT, że wszyscy członkowie 1D obserwują mnie. Zauważyłam też, że Niall dodał zdjęcie z naszym albumem przy twarzy i kciukiem uniesionym w górę podpisane "Dziękujemy. Wczoraj było świetnie dziewczyny i oznaczył profile mój, Alice i Ady." pod postem pełno było komentarzy od fanek. Pisały jak bardzo zazdroszczą i niektóre pytały również kim są te "tajemnicze" 3 dziewczyny.
Nie lubiłam być w centrum uwagi, ale tym razem byłam dumna, że blond włosy Irlandczyk wspomniał o mnie na swoim TT. Chwila, chwila.. co to?
Dostałam SMSa od jakiegoś nieznanego nr o treści :
"Sasie? Piszę do Ciebie, bo.. chciałem się zapytać czy masz dziś czas się spotkać."
Wiadomość była podpisana "Niall xoxo".
Pomyślałam, że to jakieś żarty. Pewnie Ada lub Alice robią sobie ze mnie jaja zmieniając numer i pisząc to.
Choć.. pomyślmy... może to naprawdę on? Zastanowiłam się chwilę i szybko chwyciłam za karteczkę przyczepioną do misia.
Tak! Numer się zgadzał. Ale.. skąd Horan miał mój prywatny numer komórki? Zdziwiłam się.
Chwilę po moich rozmyślaniach zadzwoniła Alice.
- I jak tam gołąbeczki? - zapytała od razu po odebraniu.
- Masz mi coś do powiedzenia? - uniosłam brew tak jakbym rozmawiała z nią twarzą w twarz.
- Yyy.. nie, ależ skąd - zaśmiała się po cichu mówiąc to.
- Alice! Co ty narobiłaś?! - zapytałam z lekkim poirytowaniem.
- No.. dałam wczoraj Niallowi twój numer zanim wyszłyśmy, hihi - powiedziała po czym skromnie się zaśmiała.
- Czemu tego ze mną nie uzgodniłaś. Myślałam, że ktoś robi sobie jaja i.. - powiedziałam,ale..
- ... powinnaś mi podziękować - .. ona mi przerwała.
- No dobrze, dziękuję. Kochana jesteś. Dzięki, że wpadłaś na ten pomysł cwaniaro - powiedziałam szczerze.
- No i taka wersja zdarzeń mi się podoba - odpowiedziała.
- Dobra to tyle, do zobaczenia - wtrąciłam szybko i zanim odpowiedziała rozłączyłam się.
- Kurczę co by tu zrobić? - zapytałam sama siebie, odkładając telefon obok siebie i położyłam palec na skroni myśląc przez chwilę.
- Wiem - powiedziałam znowu do siebie tym razem w myślach.
Złapałam znowu za telefon. Zapisałam sobie numer Nialla. Zwyczajnie. Jego imieniem.
Włączyłam "Utwórz nową" w wiadomościach i wstukałam :
"Cześć Niall. Tak to ja, Sasie. Jasne, że mam czas. Podaj tylko godzinę i miejsce :)"
"Twoja" Sasie xoxo - podpisałam i wysłałam.
Odetchnęłam i czekałam chwilę, ale stwierdziłam, że nie odpisze tak szybko więc poszłam na poranną toaletę. Pomalowałam się, umyłam ciało i zęby po czym uczesałam się tak... (nr 10) :
... ubrałam się w tą sukienkę a do niej dobrałam czarne szpilki na niewysokim obcasie i czarną torebkę, którą miałam przy sobie na koncercie ...
... i wyszłam z łazienki. Na dół, do kuchni. Oczywiście mama czekała na mnie ze śniadaniem, a taty nie było. Zapewne już w pracy. Mama przyszykowała moje ulubione danie. American pancakes z syropem klonowym.
- Mmm - oblizałam usta na widok naleśników.
- Dawno ich nie smażyłam, więc.. proszę. Smacznego - powiedziała mama i polała moje naleśniki syropem.
Powoli zajadałam się pysznym śniadaniem i nagle mama wtrąciła.
- A co ty taka wyszykowana. Wybierasz się gdzieś? - uniosła brew i napiła się łyka herbaty.
- Nie wiem jeszcze gdzie i o której godzinie się spotkamy, ale.. tak. Mam spotkanie z Niallem - uśmiechnęłam się i zaczerwieniłam, więc zakryłam dłońmi policzki i skierowałam głowę lekko w dół.
- Ooo, no to powodzenia. Życzę udanej randki, szkrabie - skinęła głową.
- Ale mamo to nie jest randka. Przynajmniej tak mi się wydaje.. - wzruszyłam ramionami i napiłam się soku.
- Tak, tak. Znam te zachowanie. Niewątpliwie. Randka jak nic - zaśmiała się i wypiła herbatę do końca odstawiając kubek do zmywarki.
- Oj dobra już, poddaję się - zaśmiałam się, skończyłam jeść posiłek i sprzątnęłam ze stołu.
*** (spotkanie)
Ooo, to pewnie Niall - pomyślałam słysząc sygnał wiadomości.
Tak, nie myliłam się.
"Cieszę się. Spotkajmy się w Hyde Parku za 10 minut."
Znowu dopisał "xoxo". To było słodkie, aż uśmiechałam się do ekranu komórki na sam widok.
Schowałam telefon do torebki, w której tradycyjnie miałam jeszcze gumę i portfel.
Powoli wyszłam z domu, bez pośpiechu żegnając się z mamą, która po raz kolejny życzyła mi powodzenia.
Na miejsce dotarłam o ustalonym czasie. Rozejrzałam się. Nie widziałam nikogo poza starszym panem siedzącym na ławce mniej więcej po środku parku, który karmił gołębie (skojarzyłam to z Lou, directionerki będą wiedziały o co chodzi). Na chwilę zwątpiłam w to, że Niall zjawi się na spotkaniu i nerwowo przygryzałam wargę aż do kilku kropel krwi. Nagle ktoś kilka razy postukał mnie palcem w plecy. Momentalnie odwróciłam się. Widziałam przed sobą czyjąś postać. Nie byłam pewna czy to Irlandczyk, ponieważ ten niezidentyfikowany mężczyzna trzymał przed twarzą ogromny bukiet róż. Nie mogłam go dostrzec.
- Poczta kwiatowa. Czy pani to Acacia Clak? - zapytał Niall zmienionym głosem.
- Tak, to ja, ale skąd pan wiedział jak wyglądam? - zapytałam zdziwiona.
- Wszędzie poznam tą piękną dziewczynę - zaśmiał się Niall odkrywając swoje oblicze i podał mi kwiaty.
- Proszę, to dla Ciebie. Trochę się spóźniłem bo Eleonor pomagała mi wybierać kwiaty - wyjaśnił.
- Ojej, dziękuję. Są piękne - powąchałam kwiaty i uśmiechnęłam się promiennie do chłopaka.
- To na co masz ochotę Sasie? - zapytał i wziął mnie pod ramię.
- Nie mam pojęcia. Może kino? - spojrzałam na niego z nadzieją, że się zgodzi bo nie miałam za bardzo ochoty na coś innego.
- Jasne. Twoje życzenie jest dla mnie rozkazem, milejdi - ukłonił się przede mną a ja zaśmiałam się skromnie.
Poszliśmy do kina na piechotę ponieważ było niecałe 15 minut drogi od parku.
Przez całą drogę rozmawialiśmy o wczorajszym dniu, opowiedział mi trochę o sobie i ja powiedziałam mu trochę o mnie. Na miejscu zaproponował że to on kupi bilety, bo chciał wyjść na dżentelmena. Przedtem otworzył mi też drzwi i puścił przodem. Byłam pod wrażeniem jego zachowania. Zdecydowaliśmy się na horror.
Każda dziewczyna wie, że to idealna okazja na przytulanie z chłopakiem w razie strasznej sceny.
Było super. Nie zwróciłam dużej uwagi na film. Zamiast oglądania przez większość seansu wtulałam się w ramiona blondyna i patrzałam się na jego piękne oczy. Nie chciał mnie wypuścić z objęć. Cieszyło mnie to, bo czułam się naprawdę bezpiecznie u jego boku. Słyszałam szepty fanek, które siedziały za nami. Ale nie chciałam się nimi przejmować. Cieszyłam się chwilami wspólnie spędzonymi z Niallerem.
Kiedy sens się skończył Niallowi zaburczało w brzuchu.
- Co powiesz na Nando's Sasie? Umieram z głodu - spojrzał mi w oczy z miną głodnego szczeniaczka.
- Jasne, w sumie ja też. Chodźmy - poszliśmy do Nando's, które znajdowało się tuż obok kina.
Już przy wejściu zaciekawiła mnie tak zwana "ściana sław"*, na której wisiały zdjęcia sławnych osób. Kiedy przychodziły podpisywały swoje zdjęcia i odciskały swoje dłonie na glinianych tabliczkach. Po środku wisiał dość duży portret Horana z autografem, dopiskiem po PS że mają najlepsze jedzenie na świecie.
Zaśmiałam się widząc to. Niall podszedł do mnie po zamówieniu dla nas jedzenia.
- Lewy profil mam lepszy - stwierdził widząc jak dogłębnie obserwuję jego zdjęcie i zaśmiał się.
- Wiedziałam, że uwielbiasz Nando's, ale nie wiedziałam, że aż tak - zaśmiałam się.
Usiedliśmy do stolika i zjedliśmy. Kiedy skończyliśmy Niall wstał i odsunął mnie razem z krzesłem.
- Proszę, madame - pokazał ręką w stronę wyjściowych drzwi po czym podał mi rękę żeby pomóc wstać.
Był taki słodki kiedy zachowywał się jak dżentelmen. Wyszliśmy z restauracji. Przez dłuższą chwilę szliśmy dość w pewnym odstępie od siebie, lecz po krótkiej chwili złapał mnie za rękę i oboje się zaczerwieniliśmy.
****
Kiedy staliśmy już przy wejściu do mojego domu, na tych niskich drewnianych schodkach Niall zbliżył się do mnie i spojrzał mi w oczy. To było cudowne uczucie. Widziałam jego twarz a w tle całe mnóstwo gwiazd i księżyc. Promieniałam ze szczęścia. Niall zbliżył się jeszcze przekręcił głowę lekko w prawo i złączyliśmy się w pocałunku. Innym razem czułabym, że to trochę za szybko, ale teraz miałam wszystko gdzieś. Było magicznie. Całując go jedną ręką bawiłam się jego włosami a drugą opierałam o jego klatkę piersiową. Czułam szybkie bicie jego serca. On oparł ręce na mojej talii, a kiedy skończył mnie całować uśmiechnął się tak..
.. a ja - mówiąc w przenośni - rozpłynęłam się patrząc w jego oczy.
- To.. do zobaczenia następnym razem - powiedział drapiąc się lekko w tył głowy i uśmiechnął się znowu.
- Do zobaczenia - odwzajemniłam uśmiech.
Niall nachylił się nad moim policzkiem, musnął go czule po czym mnie przytulił i szepnął do ucha:
- Dobranoc Acacia.
- Dobranoc Niall - odparłam rumieniąc się i pomachałam mu na pożegnanie.
Puścił moją rękę od której wcześniej nie chciał się oderwać, zadzwonił po taksówkę i odjechał.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
* - wymyśliłam ją sobie, żeby dodać trochę akcji :P
Przepraszam za wszystkie błędy.
Mam nadzieję, że wam przypadnie do gustu dzisiejszy rozdział.
Byłabym bardzo wdzięczna za jakikolwiek komentarz pod rozdziałem. Nawet anonimowy.
Dziękuję za przeczytanie ! ♥
~ Katherine





bombowe:)
OdpowiedzUsuńSuperrrr!!!
OdpowiedzUsuń