Po usłyszeniu nowiny pożegnałam się z Alicją i rozeszłyśmy się w swoje strony. Kiedy weszłam do domu zostawiłam torbę na kredensie w holu, wyjęłam z niej telefon i poszłam do salonu pooglądać telewizję. Nic szczególnego. MTV - jak zawsze. Choć czasami udało mi się przysiąść z rodzicami i obejrzeć jakiś ciekawy film. Wzięłam do ręki pilota, włączyłam telewizor. Najpierw sprawdziłam te kanały na których mogło akurat lecieć coś ciekawego."- Nie mogę się doczekać - powiedziałam.- Ja też."
- Nic, nic, nic, beznadzieja, nic, nic, po raz setny nic - westchnęłam ,zmieniając kanały i przewracając oczami.
Ostatecznie włączyłam MTV i zasłuchałam się w piosence Foo Fighters - Walk. Uwielbiałam ją odkąd pamiętam. I nagle.. znowu sygnał wiadomości na Twitterze.
Przyznam że niechętnie złapałam za telefon, nie chciałam biegać w tę i z powrotem. Jednak to nie była Alice. Odetchnęłam z ulgą. Tweet od mojej kuzynki z Polski - Adrianny. Nie pamiętam już co dokładnie napisała, ale wspomniała o tym, że przyleciała z rodziną do Londynu. Bardzo mnie ta wiadomość ucieszyła, bo uwielbiałam spędzać z nią czas. Od razu wyszłam z Twittera i wybrałam jej numer - co nie trwało długo bo miałam jej numer na tzw. "szybkim wybieraniu".
Jeden sygnał, drugi, trzeci...
- Halo - powiedziała Ada zaspanym głosem.
- Obudziłam Cię? - spytałam lekko zdziwiona.
- Tak, jestem już w domu, który wynajęliśmy. Zdrzemnęłam się, bo podczas lotu nie spałam w ogóle. To był mój pierwszy lot samolotem. Podziwiałam widoki i grałam trochę w PSP.
- Aha, rozumiem. Podaj mi swój teraźniejszy adres to za jakieś pół godziny wpadnę.
- W porządku, zobaczysz jaki ładny jest ten dom. - zaśmiała się i podała mi dokładny adres.
- Dobra, ja idę się przyszykować i kupić bilet na autobus. Do zobaczenia później!
Rozłączyłam się. Weszłam na górę, do łazienki. Złapałam za moją kosmetyczkę, odpięłam zamek i wyjęłam kilka rzeczy. Nie używam pudru, fluidu itp. Sięgam tylko po "drobną pomoc" tuszu do rzęs i robię kreski eyelinerem lub kredką. Odkręciłam tusz i przejechałam kilka razy po rzęsach żeby nadać im objętość, ponieważ moje rzęsy są z natury bardzo długie. Eyelinerem zrobiłam kreski i całość mojego "make upu" wyglądała mniej więcej tak :
Kiedy skończyłam się malować, mama pomogła mi spleść włosy...
Nie przebierałam się z tego co miałam na sobie. Nie widziałam potrzeby. Miałam jeszcze 15 minut do przyjazdu autobusu. Kiosk stał 2 minuty drogi od mojego domu. Kiedy schodziłam na dół po schodach, usłyszałam zatrzaśnięcie się drzwi. Ktoś zdejmował buty. W pewnej chwili chrząknął donośnie. Już wiedziałam kto przyszedł.
- Cześć tato - uśmiechnęłam się witając go na skrzyżowaniu między holem a resztą pokoi.
- Cześć - tata odwzajemnił uśmiech. Ten jego wyraz twarzy. Bezcenny. Zawsze śmiałam się kiedy uśmiechał się do kogoś w ten sposób - Wybierasz się gdzieś?
- Tak. Ada napisała dzisiaj do mnie, że przyjechała z ciocią i wujkiem do Londynu, i że są już w domu, który wynajęli. Jadę do niej. Za chwilę kupuje bilet na autobus i w drogę - wytłumaczyłam.
- W porządku. Pozdrów ich ode mnie. - powiedział tata i zaczął wchodzić po schodach na górę.
- Okej - krzyknęłam kiedy był już u szczytu schodów, wzięłam torebkę i wyszłam z domu, trzaskając drzwiami.
Zanim schowałam telefon do torby spojrzałam na godzinę. Miałam jeszcze niecałe 5 minut do przyjazdu autobusu. Szybkim ruchem schowałam telefon i truchtem podbiegłam do kiosku. Kupiłam bilet i odetchnęłam z ulgą. Usiadłam na kamieniu obok przystanku bo cała ławka dla czekających na autobus była zajęta. Kiedy "mój transport" nadjechał weszłam, skasowałam bilet i usiadłam na 1 osobowym miejscu w rogu autobusu.
Włożyłam w uszy słuchawki, wzięłam do buzi gumę Orbit i włączyłam na swoim telefonie piosenkę 1D "Little Things". Uwielbiałam ją. Zawsze sprawiała, że powracały dobre wspomnienia. Przesłuchałam jeszcze około 3 piosenki zanim autobus dotarł na miejsce. Wysiadając rozejrzałam się po okolicy.
- Wow, te domy wynajmują chyba najbogatsi Brytyjczycy - rozdziawiłam lekko usta.
- Ooo, kogo ja widzę - usłyszałam czyjś głos zza pleców.
Odwróciłam się natychmiast. To była Ada. Grała w siatkówkę z wujkiem przed domem.
Uśmiechnęłam się widząc to. Weszłam przez białą, drewnianą furtkę i przytuliłam kuzynkę na przywitanie.
- Cześć głupku - powiedziałam do niej i roztrzepałam jej grzywkę.
- Fajne przywitanie - zrobiła zrezygnowaną minę. Udawała. Znałam ją na tyle dobrze, że wiedziałam kiedy udaje.
- Oj nie obrażaj się już - zrobiłam głupią minę i zaśmiałam się.
- Okej, już nie będę - wyszczerzyła się w cwanym uśmieszku.
Ada oprowadziła mnie po domu i weszłyśmy do jej pokoju. Wszędzie leżały jej ubrania.
- Czysto tu masz - zmarszczyłam nos patrząc na pokój i zaśmiałam się - Ale pokój ładny, przyznam.
- Dzięki, bałagan jest, dlatego że szukałam jakiejś fajnej bluzki do ubrania - zaśmiała się i widząc, że nie mam gdzie usiąść zrzuciła stertę ubrań z łóżka i poklepała miejsce obok siebie z zadziornym uśmiechem.
-To.. zgadnij co ciekawego Ci powiem - zagryzłam dolną wargę z radością na twarzy.
- Nie ważne, mów ! - poganiała mnie.
- Idę z Alice na koncert One Direction w ten piątek. Mamy bilety z wejściówkami VIP, więc moje marzenie żeby spotkać się z Niallem twarzą w twarz się spełni. - uśmiechnęłam się.
- Co?? - zrobiła wielkie oczy - Serio?? - Szturchnęła mnie ręką w ramię - Mów prawdę! - podkreśliła.
- Przecież mówię. Nawet nie wiesz jak ja się z tego cieszę. - zakryłam dłońmi usta i westchnęłam próbując opanować emocje.
- Zazdroszczę - posmutniała z lekka - Mogę iść z wami? - uniosła brew i spojrzała na mnie z nadzieją w oczach.
- Chciałabym i jeśli rodzice kupią Ci bilet to w porządku, ale niestety... wejściówki za kulisy mamy tylko 2 -zrobiłam zrezygnowaną minę.
- Nie szkodzi. Przecież możesz równie dobrze wziąć dla mnie autograf z dedykacją od Harrego. - zauważyła poruszając zabawnie brwią.
- O kurczę, o tym nie myślałam. Okej. Załatwione - uśmiechnęłam się i przybiłam jej żółwika.
Tego dnia jeszcze długo rozmawiałyśmy o jutrzejszym koncercie. Czułam, że ten tydzień będzie pełen niespodzianek takich jak te dzisiejsze. Po pierwsze wiadomość Alice a po drugie spotkanie Ady. Po rozmowie z kuzynką obejrzeliśmy film z nią i z jej rodzicami a potem ciocia poczęstowała mnie ciastem i wróciłam do domu przekazując oczywiście pozdrowienia od taty.
**
Kiedy wróciłam do domu była już 23. W progu przywitała mnie mama. Nie widuję jej często w tygodniu, bo pracuje "od rana do nocy".
- Dobry wieczór Sas! (tak pieszczotliwie mówiła na mnie mama) Jak Ci minął dzień skarbie?
- Całkiem dobrze. Idę na mój wymarzony koncert 1D mamo! - wyszczerzyłam zęby w szerokim uśmiechu. - Alice wygrała bilety od MTV. Koncert już jutro więc muszę się przyszykować. Jeśli nie znajdę nic odpowiedniego u siebie, mogę pożyczyć coś Twojego* ? - uniosłam brew
- Jasne kochanie. A jak minęło spotkanie z Adą, Wiolettą i Jackiem? - spytała.
- Ach tak.. pewnie tata Ci wspominał. Było super. Rozmawiałam z Adą parę godzin, obejrzeliśmy wszyscy film i ciocia poczęstowała mnie pysznym ciastem Toffi - oblizałam usta i pomasowałam się po brzuchu ręką. - Pycha ! - uniosłam kciuk ku górze i uśmiechnęłam się. Przytuliłam mamę na dobranoc i poszłam na górę.
Tata już spał więc przechodząc obok otwartych drzwi sypialni starałam się zachowywać jak najciszej. Dotarłam do łazienki i zmyłam makijaż. Zatkałam odejście wody w umywalce korkiem i nalałam sobie trochę ciepłej wody po czym zanurzyłam w niej ręce i chlapnęłam sobie na twarz. To zawsze pomagało mi szybciej zasnąć. Umyłam starannie zęby, zgasiłam światło w łazience i udałam się do swojego pokoju. Wyszperałam z szafki swoją pogniecioną piżamę i "narzuciłam" ją na siebie. Związałam włosy w luźny koczek bo dzięki temu moje włosy miały rano większą objętość i bardziej się kręciły. Postawiłam swoje kapcie ze SpongeBobem na miejscu, tuż obok łóżka. Dziwnym trafem zawsze budziłam się po tej samej stronie. Kiedy wszystko było już "dopięte na ostatni guzik" odsunęłam kołdrę na bok i położyłam głowę na zimnej poduszce. Przed snem układałam sobie idealny przebieg jutrzejszego koncertu i wreszcie nadszedł oczekiwany sen.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
+ przepraszam za ewentualne błędy ortograficzne/interpunkcyjne
~ Katherine



Brak mi słów przepięknie:(
OdpowiedzUsuń