piątek, 1 lutego 2013

Second date

"Niall nachylił się nad moim policzkiem, musnął go czule po czym mnie przytulił i szepnął do ucha:
- Dobranoc Acacia.
- Dobranoc Niall - odparłam rumieniąc się i pomachałam mu na pożegnanie.
Puścił moją rękę od której wcześniej nie chciał się oderwać, zadzwonił po taksówkę i odjechał."
* (rano)

Zaraz po przebudzeniu sięgnęłam po poduszkę, odsunęłam ją i podniosłam komórkę. 5 SMS'ów od Nialla i 1 nieodebrane połączenie. SMSy o takiej treści
1. "Śpisz już??"
2. "Chyba śpisz.."
3. "Jeszcze raz dobranoc piękna."
4. "Już za Tobą tęsknie..."
5. "Wstałaś już, Sasie?"
To było słodkie, że tak się o mnie troszczył. Oczywiście każdy SMS pod spodem był podpisany jego imieniem i "xoxo".
Postanowiłam zapisać sobie jego nr na szybkie wybieranie i po zapisaniu od razu się z nim połączyłam.
Odebrał po pierwszym sygnale
- Sasie? Coś się stało?
- Tak to ja Niall. Nie. Wszystko w porządku. Chciałam Ci tylko powiedzieć, że wstałam i.. usłyszeć ponownie Twój głos - nie rozmawiałam z nim twarzą w twarz, ale czułam jak się czerwienię kiedy to mówiłam.
- Cieszę się, hehe - zaśmiał się z nutką speszenia w głosie.
- To co jesteś gotowa na drugie spotkanie? Nie chcę tego nazywać randką bo nie wiem jak traktujesz naszą znajomość - dodał.
- Spotkanie mówisz..? Pewnie, jestem do Twojej dyspozycji 24/7 - zaśmiałam się, a Niall wraz ze mną.
- Okej, no to tym razem Ty wybierz miejsce - powiedział.
- Hmm.. co powiesz na Wesołe Miasteczko? - zapytałam.
- Jasne, to do zobaczenia o 13 - odpowiedział.
- Jasne, jasne. Do zobaczenia Horan - powiedziałam z uśmiechem.
- Pa - odpowiedział i oboje się rozłączyliśmy.
Wstałam z łóżka i rozejrzałam się za swoimi kapciami. Wtem mój wzrok zatrzymał się na zegarku. Coo??
Była już 12:30 a ja umówiłam się z Niallem na Wesołym Miasteczku o 13:00. Nie zakładając kapci pobiegłam pędem do łazienki. Wyszykowałam się jak zawsze.
Wyprostowałam włosy i wyglądały mniej więcej tak...
















... a ubranie wyglądało tak ...





















Kiedy już się wyszykowałam wybiegłam z łazienki jak oparzona i zbiegłam na dół, do kuchni.
Na stole czekały płatki CornFlakes, z których jeszcze parowało. Obok była karteczka od mamy :
"Zjedz śniadanie i weź pieniądze z koperty,nie wracam dziś na noc. Trzymaj się skarbie :) xoxo"
Wzruszyłam ramionami uśmiechnięta i wyjęłam z koperty położonej obok 20 $, zjadłam płatki i wyszłam z domu. Zanim schowałam telefon do torby napisałam SMS do Nialla, że mogę się trochę spóźnić.
Szłam dość szybko w stronę kiosku po bilet na bus. Wyciągałam już portfel kiedy.. Obok mnie zatrzymało się czarne auto z przyciemnianymi szybami. Usłyszałam dźwięk klaksonu. Szyba od strony pasażera otworzyła się i ujrzałam Nialla w czarnych okularach przy kierownicy.
- Nia... - nie dokończyłam zdziwiona.
- Ciii, nic nie mów, wsiadaj - powiedział szeptem i poklepał siedzenie obok.
Weszłam do środka i Niall zamknął automatyczną szybę.
- Wiesz jak się przestraszyłam, głupku? Omal zawalu nie dostałam. Jakiś czarne auto zatrzymuje się obok mnie i nagle klakson + otwieranie się szyby. Zszokowałeś mnie - złapałam oddech kiedy już powiedziałam to co chciałam.
- Przepraszam Acacia. Tego wymagała sytuacja. Dużo reporterów się czai w tych okolicach. Wiem to - kiwnął głową.
- W porządku. To ja przepraszam, że nazwałam się głupkiem - skrzywiłam lekko usta.
- Nie szkodzi skarbie - uśmiechnął się do mnie choć cały czas nie odrywał wzroku od trasy jazdy.
Po 5 minutach byliśmy na miejscu. Niall wysiadł i podbiegł szybko do moich drzwi. Otworzył je i pokazał gestem że mogę wyjść.
- Proszę tędy madame - zaśmiał się i pomógł mi wysiąść z auta.
- Dziękuję dżentelmenie - uśmiechnęłam się i musnęłam delikatnie jego policzek.
Horan narzucił kaptur od bluzy na głowę żeby jeszcze bardziej się zakamuflować. Nie wiem jak on, ale ja jestem prawdziwą Directioner i rozpoznałabym go zawsze i wszędzie.
Niall złapał moją rękę i splótł nasze palce. Ruszyliśmy w stronę domu śmiesznych luster. Irlandczyk zapłacił za bilety i weszliśmy do środka. Stanęliśmy niedaleko siebie. Ja w tym lustrze wyglądałam na niższą i grubszą, a Niall na szczuplejszego i wyższego, choć jego prawdziwe "proporcje" dużo bardziej mi pasowały. O wiele bardziej.
- Haha spójrz Acacia - zwrócił się do mnie ze śmiechem wskazując palcem swoje odbicie.
- Wyglądam jak na szczudłach - zaśmialiśmy się oboje.
- A ja jak mała puszysta kulka - zaśmiałam się.
- Oj przestań kochana - podszedł do mnie utrzymując kontakt wzrokowy i objął mnie po czym oboje spojrzeliśmy w to pogrubiające lustro.
- Widzisz? Teraz jesteśmy tacy sami. Nie znoszę kiedy dziewczyny przejmują się swoim wyglądem. Dla mnie jesteś idealna Sasie. Nic dodać nic ująć. Jesteś piękna w środku i na zewnątrz. Dlatego, że jesteś sobą - mówiąc to spojrzał mi w oczy tymi swoimi hipnotyzującymi ślipiami.
- Masz nigdy więcej nie mówić o sobie w negatywny sposób, okej? - złapał mnie rękami za ramiona wciąż patrząc w oczy.
- W porządku Niall, nigdy więcej - uśmiechnęłam się ukazując dołeczki w policzkach.
Widząc to Irlandczyk odwzajemnił uśmiech.
Wyszliśmy na świeże powietrze i skierowaliśmy się w stronę "Diabelskiego Młynu". Wsiedliśmy. Niall złapał mnie w pasie i posadził sobie na kolana. Nie miałam nic przeciwko, więc oparłam głowę o jego ramię i wtuliłam się w jego ramiona. Patrzyliśmy kiedy maszyna się poruszyła jak pięknie wygląda panorama Londynu z "lotu ptaka". Kiedy byliśmy u najwyższego punktu kolejka na chwilę zatrzymała się, żebyśmy mogli podziwiać widoki. Wtedy Niall wyciągnął swój telefon, włączył aparat, pocałował mnie w policzek i zrobił nam zdjęcie, które od razu wstawił na TT z podpisem "Who's the happiest man alive now?". Kiedy to zobaczyłam zarumieniłam się i odwzajemniłam całusa.
- Korzystając z tak romantycznej chwili.. - zaczął Niall przygryzając wargi z nerwów.
- czy.. - nie przerywałam mu. Chciałam wiedzieć co ma do powiedzenia.
-.. uczynisz mi ten zaszczyt zostając moją dziewczyną? - spytał momentalnie łapiąc mnie mocniej za rękę.
- Ja .. - zrobiłam zaskoczoną minę po czym spojrzałam w jego cudowne oczy.
- Rozumiem jeśli nie chcesz.. w końcu nie znamy się długo i.. - powiedział, ale...
- Nie, nie Niall to nie w tym rzecz - przerwałam mu kładąc rękę na jego ramieniu.
- To w czym? Jestem za brzydki dla Ciebie? A może wolisz innego? Moje związki zawsze kończą się tak samo.. - mówił chodź nie odpowiedziałam mu jeszcze na żadne pytanie.
- Niall, przystopuj na chwilę. Nie jesteś brzydki. Jesteś przystojny. Nie, nie wolę innego. Pragnę Ciebie od początku istnienia One Direction. Przykro mi, że Twoje poprzednie związki się tak kończyły, ale ja nie mam zamiaru tak kończyć znajomości z Tobą.
- Miło słyszeć, że jestem dla kogoś tak ważny - przejechał dłonią po moim policzku i pocałował mnie delikatnie.
- Wiem, że to głupie zaczynać związek po ledwo trzech dniach znajomości, ale z każdą chwilą pragnę Cię coraz bardziej. Być z Tobą, przytulać Cię, chronić, być dla Ciebie oparciem i być częścią Twojego życia - pogładził moje włosy ręką.
Poczułam jak po policzku spłynęła mi pojedyncza łza.
- Dlaczego płaczesz? - zdziwił się Horan.
- To łza szczęścia. Moje marzenia spełniły się. Te największe. Żeby być na koncercie 1D, poznać Cię osobiście i.. być z Tobą - spojrzałam w jego oczy.
- Nie płacz, nawet jeśli to są łzy szczęścia. Nie zasługujesz na płacz z powodu chłopaka, a szczególnie z mojego powodu - otarł moją łzę i przytulił do siebie mocno.
- Więc zostaniesz moją dziewczyną? - wtedy kolejka powoli ruszyła w dół.
- Oczywiście - przytuliłam go mocniej z radością w głosie.


** (później)

Dużo czasu spędziliśmy w Wesołym Miasteczku. Po Diabelskim Młynie na samochodzikach. Niall próbował zrobić zderzyć mój samochodzik o jego, ale mu nie wyszło i śmiałam się. Później poszliśmy pod Rollercoaster. Próbowałam namówić Nialla, ale nie chciał się zgodzić. Wtedy poszliśmy pod budkę z jedzeniem.
- Mmm - oblizał usta Niall kiedy zatrzymaliśmy się pod budką.
- Pewnie zjadłbyś to wszystko razem ze sprzedawcą,co? - zaśmiałam się i pstryknęłam go w nos palcami.
- Haha, tak - zaśmiał się i zapytał co chcę jeść.
- Hm.. wata cukrowa - pokazałam palcem na maszynę do jej robienia.
- Okej, to ja też ją wezmę - powiedział po czym zamówił dwie waty. Dla siebie małą (różową) a dla mnie dużą (kolorową).
- Myślisz, że ja ją tu całą zmieszczę? - zapytałam odkrywając trochę swojego brzucha i wskazałam na niego palcem.
- Pewnie. A jeśli nie to Ci pomogę się jej pozbyć - zaśmiał się po czym poszliśmy usiąść na ławce.
Złapałam watę, którą podał mi Horan i oderwałam mały kawałek wkładając go do buzi.
- Słodka - powiedziałam.
- Wiem - odpowiedział Niall pokazując mi zdjęcie, które zrobił mi przed chwilą z ukrycia i zaśmiał się.
Zrobiłam tylko speszoną minę i jedliśmy swoje waty oboje.
- Już nie mogę - skrzywiłam się lekko i spojrzałam na niego, po czym podałam mu watę.
- Nakarm mnie - zaśmiał się Niall i przysiadł się bliżej.
- Aj idź ty, dzieciaku - pstryknęłam go w nos ze śmiechem i oderwałam kawałek swojej waty.
Fartownie udało mi się z tej lepkiej masy ułożyć małe serduszko i położyłam je Niallowi na języku po czym wytarłam palec o jego dolną wargę.
- Od Ciebie smakuje znacznie lepiej - poruszył zabawnie brwiami.
- Cieszę się, ale resztę jesz samodzielnie - uśmiechnęłam się i podałam mu do ręki watę.
Po zjedzeniu poszliśmy kupić wodę żeby opłukać poklejone ręce i poszliśmy w ostatnie miejsce na Wesołym Miasteczku. Dmuchane kule w których się chodziło. Najpierw wszedł Niall. Zanim ja weszłam do drugiej kuli Niall podszedł do mnie i powiedział :
- Bierz kulę i chodźmy się po ścigać.














- Haha, okej - zaśmiałam się widząc jego minę i wzięłam kulę.
- Ścigamy się do tego samochodu - wskazał palcem, spojrzał na mnie i zacisnął pięści w gotowości.
- Okej. Start - powiedziałam i zaczęliśmy pokracznie biec w kulach spoglądając na siebie co chwilę.
Udało mi się wygrać choć było dość trudno w tej kuli.
- Jestem mistrzynią - zaśmiałam się w bohaterskiej pozie.
- Napewno? - uniósł brew z cwanym uśmieszkiem po czum ruszył w moją stroną i zderzyliśmy się ścianami kul.
Oboje padliśmy na ziemie, ale upadek zamortyzowała nam gumowa ściana kuli. Zaczęliśmy się śmiać po czym wyszliśmy z kul, podziękowaliśmy i poszliśmy w stronę samochodu.

*** (w domu, po pożegnaniu Niallera)
- Czyli to już oficjalne? - zapytała z radością w głosie.
- Tak Alice, jesteśmy parą. - odpowiedziałam spokojnie.
- Jeju nawet nie wiesz jak się cieszę, a ja spotkałam się dzisiaj z Kamilem*- powiedziała z podekscytowaniem Alice.
- Serio? I jak było? Jest taki jak mi opowiadałaś? - spytałam.
- Nawet lepszy - odpowiedziała mi - Jutro do Ciebie wpadam i wszystko mi opowiesz okej? - zapytała znowu.
- Pewnie, o 12 bądź u mnie. Będę gotowa - odpowiedziałam z uśmiechem na ustach, pożegnałam się i rozłączyłam.
[...]
Zanim kładłam się spać dodałam tweet Nialla z naszym zdjęciem do "Ulubionych", schowałam telefon pod poduszkę i poszłam spać myśląc o jutrzejszym spotkaniu z Alice i związku z Niallerem.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
*- to chłopak, którego Alice poznała w szkole do której chodzimy. Pochodzi on z Polski, ale teraz na stałe przeprowadził się do Londynu. Bardzo jej się podoba.
Przepraszam za wszystkie błędy.
Mam nadzieję, że wam przypadnie do gustu dzisiejszy rozdział.
Byłabym bardzo wdzięczna za jakikolwiek komentarz pod rozdziałem. Nawet anonimowy.
Dziękuję za przeczytanie ! ♥

~ Katherine

3 komentarze:

  1. Świetnie napisane. Mam nadzieję na więcej tak kreatywnych rozdziałów. Radziła bym dodać trochę dramatyzmu do opowiadania.

    OdpowiedzUsuń
  2. Następny daj!!!!!!!!!!!!! ♥

    OdpowiedzUsuń
  3. Umieram czytając to. Czuję się jakbym to ja była na miejscu Acacii *O*

    OdpowiedzUsuń