wtorek, 29 stycznia 2013

Good news

"Niesamowite jak ten czas szybko zleciał.. Minął miesiąc od kiedy postawiłam "pierwsze kroki" w nowym miejscu zamieszkania - w Londynie".

Godzina 13:00, wakacje. Kiedy się rozbudziłam przetarłam oczy jak to miałam w zwyczaju. Usiadłam na łóżku i zanim wstałam "zanurzyłam" nogi w ciepłych kapciach z podobizną SpongeBoba. W momencie kiedy "oderwałam się" od łóżka usłyszałam sygnał nowej wiadomości dochodzący z mojego Twittera w komórce. Szybkim ruchem podbiegłam do komody na której leżał telefon, odblokowałam ekran i weszłam we "Wzmianki". Alice napisała "Za 15 minut widzimy się w Hyde Parku #hurry". Na widok wiadomości zrobiłam wielkie oczy. Kiedy chciała się spotkać w parku to zazwyczaj miała mi do przekazania bardzo ważną wiadomość. Złapałam zręcznie telefon w lewą rękę i szybkim krokiem udałam się do łazienki. Mycie zębów, czesanie itd. Powróciłam na krótką chwilę do pokoju żeby wygrzebać jakieś ciuchy z szafy. Zdecydowałam się na...





















... ponieważ uwielbiałam nosić koszule letnimi popołudniami. Upięłam jeszcze włosy w luźny kok, psiknęłam się moimi ulubionymi perfumami i pędem ruszyłam z domu, chowając po drodze telefon do torebki.
Hyde Park co prawda był niedaleko mnie, ale lubiłam być na miejscu odrobinę wcześniej, żeby nie rozczarować się jeśli druga osoba się spóźni. Na miejsce dotarłam oczywiście przed czasem. Usiadłam na ławce, z którą wiązało się wiele ciekawych wspomnień. Od kiedy poznałam Alice siedząc na tej ławce zawsze mogłyśmy się wyluzować, odciąć od reszty ludzi. Wyjawiałyśmy swoje tajemnice, śmiałyśmy się i potrafiłyśmy po prostu siedzieć w ciszy, kiedy tego wymagała sytuacja. Choć znamy się dopiero rok jesteśmy dla siebie oparciem, najlepszymi przyjaciółkami, rozumiemy się bez słów. Westchnęłam cicho zakładając nogę na nogę i rozejrzałam się wokół. Uwielbiałam Londyn latem. Był tak pełen życia, dzieci puszczających latawce i rodzin robiących piknik na trawniku parku. Wyjęłam z torby telefon, patrzałam w niego chwilę udając że nie zauważyłam jej gdy czaiła się tuż za mną. "Ktoś" zakrył dłońmi moje oczy i oddychał cicho, stonowanie. 
- Alice? - zaśmiałam się i złapałam swoimi rękami za jej dłonie aby "zdjąć" je z moich oczu.
- No zgadłaś - powiedziała z nutą rozczarowania w głosie.
- Zawsze musisz zepsuć moje niecne plany? - zapytała i usiadła na ławce obok mnie. Zrobiła nadąsaną minę. Robiła to dla żartów. Wiedziałam kiedy żartowała. Miała wtedy taki błysk w oku..
- Tak zawsze - odpowiedziałam jej z cwanym uśmieszkiem i schowałam telefon z powrotem do torby.
- No więc co takiego ciekawego masz mi do powiedzenia, kochana? - uniosłam brew i usiadłam po turecku w rogu ławki.
- Zgadnij kto zdobył VIPowskie bilety na koncert najlepszego boysbandu świata?! - powiedziała ciesząc się jak dziecko.
- Ojej, będzie tak trudno zgadnąć.. hmm.. Ty? - uniosłam brew ponownie i przekręciłam głowę lekko w bok.
- No pewnie że ja głupku! - uśmiechnęła się i walnęła mnie lekko pięścią w ramię.
- Okej, okej. I co w tym rewelacyjnego? - wzruszyłam ramionami i udawałam brak zadowolenia. Tłumiłam w sobie nieskończoną radość.
To wyglądało tak jakby radość wprost wybuchła ze mnie. Zaczęłam cieszyć się jak głupia. 
- Jak zdobyłaś bilety? Mów i to ze szczegółami!! - spojrzałam na nią.
- Dzisiaj rano oglądałam MTV. Kiedy zaczął się teledysk do "Kiss U" jadłam akurat śniadanie. Pod spodem "na pasku" leciał napis że jeśli wymienisz w emailu wszystkie piosenki z płyty Take Me Home i zgadniesz w jakim mieście będzie najbliższy koncert to wygrasz 2 bilety na koncert z wejściówkami VIP.
- Banalne - pomyślałam. Całkowicie na spontanie złapałam za laptopa i wysłałam odpowiedź. Byłam pewna że nie wygram. Myślałam że pewnie już straciłam szanse bo jakaś szczęściara mnie ubiegła. Ale nie.. 
- Tylko tyle? - przerwałam jej z nutą rozczarowania w głosie.
- Daj mi skończyć! - prawie krzyknęła mówiąc to i gestem pokazała mi że mam się uciszyć.
- Czekając na odpowiedź zrobiłam sobie płatki z mlekiem. Po 1h nie było odpowiedzi więc pozostał mi już tylko cień nadziei że dostanę odpowiedź od ekipy MTV. Co chwilę odświeżałam stronę z pocztą w oczekiwaniu na tą wiadomość. I nagle.. Wow! - zrobiłam wielkie oczy - Wiadomość od MTV o treści "Udało się! Wygrałeś/aś !! itp bla bla bla bla". Z wrażenia wyplułam płatki które miałam w buzi na blat w kuchni i musiałam go potem myć - zrobiła smutną minę i zaśmiała się.
- To świetnie. Czyli, że idziemy na koncert razem tak? - spojrzałam na Alice.
- Pewnie, przyjaciółkę na pewno zabiorę ze sobą - skinęła głową - bilety odbieramy bezpośrednio w kasie biletowej na koncercie. W e-mailu było napisane że koncert odbędzie się już w ten piątek. 
- Nie mogę się doczekać - powiedziałam.
- Ja też.


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
+ przepraszam za ewentualne błędy ortograficzne/interpunkcyjne

Mam nadzieję, że pierwszy rozdział się spodoba. Przypływ weny więc musiałam to "przelać" bezpośrednio tutaj. Piszcie w komentarzu (bądź na moim koncie na Twitterze) czy wam się podobało. Jeśli tak to co i jakie macie dalsze oczekiwania a jeśli nie to dlaczego i co powinnam zmienić.

~ Katherine

1 komentarz: